Bożena Jawień , Za chuda, Zadra, 3() 2000

Parę stron wcześniej [w tym numerze Zadry] znajdziecie refleksje Renaty Bożek i Ireny Rychłowskiej o ideale kobiecego ciała, które współcześnie jest
ciałem nastolatki przypominającej chłopca. Dążenie do niego - piszą autorki - jest większości kobiet narzucone, jest udręczające. A jakie konsekwencje fizyczne ponoszą "prymuski w spełnianiu kulturowego wzoru"? Te, którym udało się zamienić trzy opony na brzuchu na piętnaście drobniutkich fałdek? Czyli zeszły z należnych minimum 22% wagowych ustrojowego tłuszczu do ok. 17%?
Pierwszym objawem są kłopoty z miesiączkowaniem, wynikające z braku jednych hormonów a nadmiaru innych. Otóż w głodzeniu i w stresie (czyli na przykład u anorektyczek, u kobiet intensywnie się odchudzających bez anoreksji, i u zawodniczek sportowych) podwzgórze z niewiadomych jeszcze powodów przestaje generować pulsy wydzielania gonadoliberyny. To taki hormon, który informuje przysadkę o zapotrzebowaniu na jej produkty. Jeśli gonadoliberyna jest wydzielana w niewystarczającej ilości, a w dodatku na męski sposób - bez pulsacji, to zamiera cała kobieca oś hormonalna: przysadka wydziela za mało gonadotropin, owulacja nie następuje, a jajniki zamykają kranik z estrogenami i progesteronem. Wtedy macica nie jest stymulowana do cyklicznych przemian i miesiączki w krótkim czasie zanikają, podobnie jak sama macica i sutki.
Czy to dobrze nie miesiączkować? Co prawda oszczędza się na podpaskach, brzuch nie boli, pryszcze nie wysypują się co miesiąc stadami. Niestety, po kilkunastu i więcej miesiącach bez hormonów macica staje się na tyle mała, że jeśli nawet oś hormonalna się pozbiera i jakoś dojdzie do poczęcia, to dalsze trwanie ciąży może być zagrożone. Efektorem są również kości, które po latach bez hormonów zachowują się tak jak na starość, to znaczy tracą wapń stając się lekkie i kruche. To dlatego baletnice ważą tak mało. Przywołałam akurat baletnice, ale rzecz dotyczy też gimnastyczek, biegaczek itp., które zaczynają wyczerpujące treningi w dzieciństwie, co powoduje, że pokwitają średnio o trzy lata później niż rówieśniczki, czyli hormony zajmują się ich kośćmi później niż trzeba a i potem są mało opiekuńcze. Dodatkowo, chude kobiety tracą miejsce, gdzie ich androgeny zamieniają się w estrogeny; tak, tłuszcz podskórny jest jednym z narządów, w którym ta przemiana zachodzi. Nie ma opon - brakuje estrogenów a jest za dużo hormonów męskich - miesiączkowanie nie przychodzi zanika. Aksamitna miękkość bezwłosej skóry, nastrój, libido i mnóstwo innych cech również zależy od hormonów. Święta Wilgefortis była prawdopodobnie pierwszą, która zapłaciła życiem za niechęć do swojej kobiecości, cytuję za prof. Piotrem Skałbą (Endokrynologia ginekologiczna, PZWL 1998): "...żyła ok. 1000 roku naszej ery. Była córką króla Portugalii, który zaplanował jej małżeństwo z królem Sycylii. Nie akceptując przyszłego małżeństwa św. Wilgefortis złożyła śluby czystości, intensywnie modliła się, i prawdopodobnie zapadła na jadłowstręt psychiczny, któremu towarzyszyło zwiększone owłosienie ciała. Narzeczony zrezygnował ze ślubu, a ojciec księżniczki kazał ją ukrzyżować".
Trudno jest wytłumaczyć młodej dziewczynie, że powinna przytyć dla przyszłego sukcesu prokreacyjnego. Do pewnego stopnia, na swój pokręcony sposób dla niego przecież głoduje. Skoro moda sugeruje że chude jest piękne, a piękne budzi pożądanie, to jest oczywistym, że dziewczyny będą niedojadać. Większość z nich na szczęście nie wytrzymuje diet i kosztem spasienia do numeru 38 lub 40 zachowuje zdrowie. Nieźle jest z zawodniczkami, przyjmują do wiadomości, że brak miesiączek to osteoporoza i złamania, a jeśli jeszcze potrzebują antykoncepcji to już zupełnie łatwo je przekonać do tabletek, które przynajmniej do pewnego stopnia przywracają równowagę hormonalną. Najgorzej z anorektyczkami. Zaciągnięte do ginekologa odmawiają wywoływania miesiączek, bo przecież również po to nie jedzą żeby nie musieć oglądać podpasek, które wcale nie barwią się na niebiesko. Powinnam może zakończyć jakimś optymistycznym akcentem, ale niestety w odniesieniu do anorektyczek mam tylko apel do ich matek: trwajcie przy nich, ale jeśli chcecie mieć pewność doczekania wnuków, to postarajcie się zawczasu o więcej dzieci.

napisane: 2000-02-14